Święta Wielkanocne dobiegły końca, szczerze mówiąc to bardzo mnie to cieszy.
W tym roku w ogóle nie czuć było u mnie świątecznej atmosfery.
Nienawidzę plastikowych tandetnych ozdób, sztucznej atmosfery, tych wszystkich sztucznych uśmiechów i fałszywych życzeń które nawet nie mają szansy się spełnić.
Na szczęście w tym roku bardzo szybko ten okres katorgi minął.
Tak naprawdę bardzo często zastanawiam się po co to robić...
Nie potrzebnie wydane pieniądze na masę jedzenia, ozdób i prezentów.
Ja gdybym mogła nie brała bym w tym udziału.
Kiedy byłam młodsza zawsze bardzo cieszyłam się gdy zbliżała się Wielkanoc, cała rodzina razem, pełno kolorowych ozdób, prezenty i malowanie jajek.
Zawsze lubiłam kiedy nasz dom pełen był ludzi, rodziny która była mi tak bardzo bliska.
Zawsze witałam wszystkich ogromnym szerokim uśmiechem, cieszyło mnie każde spojrzenie, każdy uśmiech każde uściśnięcie dłoni.
Jednak nie, w tym roku było inaczej. Bardzo skromnie nakryty stół, nasze grono zmniejszyło się z 11 osób na jedynie 4...
Wszystko przybrało dla mnie szarą i smutną barwę, brak czułości i bliskości z rodziną.
To boli bardziej niż brak prezentów czy też ozdób. Czy kiedyś wróci moja dawna kochana Wielkanoc? Nie sądzę...
Z czasem, z roku na rok było coraz gorzej. Rodzina powyjeżdżała gdzieś daleko a inni umarli, po prostu odeszli na zawsze. Kolorowe ozdoby blakły w moich oczach z roku na rok coraz bardziej aż w końcu straciły znaczenie. Jedynie malowanie jajek, ten mały szczególik który gdzieś jeszcze utrzymuje świadomość że Wielkanoc w ogóle istnieje...
W tym roku też malowałam, bardzo skromnie bo tylko dwa jajeczka ale zawsze to coś.
Poniżej możecie podziwiać Pana i Panią Pisankę xD
Dziś rano jednak byłam zmuszona je zjeść i tak oto kończy się moja Wielkanoc.
Pozdrawiam :*
Super post, pozdrawiam pana pisanka :)
OdpowiedzUsuń